Dołącz do czytelników
Brak wyników

O wspieraniu dziecka i wadze komunikacji
Rozmowa z psycholog Agnieszką Stein

Artykuły z czasopisma | 22 lutego 2018 | NR 83
40

Ostatnio dużo się mówi o rodzicielstwie bliskości. Czy mogłaby Pani przybliżyć główne założenia tej  filozofii?

Za każdym razem jest to dla mnie trudne pytanie. Myślę, że najważniejszą rzeczą w rozwoju dziecka jest relacja. Dziecko, rozwijając się, jest w stałych relacjach z innymi ludźmi. Rozwój malucha jest więc zależny od jakości kontaktów międzyludzkich. Dzięki nim dziecko uczy się różnych rzeczy, nie tylko w obszarze kompetencji i wiedzy. Dotyczy to również 
wielu umiejętności społecznych i najważniejsze – bycia z kimś w relacji oraz radzenia sobie z własnymi emocjami. Druga kwestia, która jest dla mnie ważna, to fakt, że rodzicielstwo bliskości kojarzy mi się z podmiotowym podejściem do dziecka i szacunkiem. Nawiązuje to do zasady: „Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”, czyli traktowanie swojej pociechy w taki sposób, w jaki sami byśmy chcieli być traktowani. Rodzic powinien szanować indywidualność i odrębność dziecka, nie realizować poprzez nie własnych ambicji i po prostu wspierać je w rozwoju.

Jak ocenia Pani zasady panujące w polskich przedszkolach? Co przede wszystkim zmieniło się na przestrzeni lat?

Mam poczucie, że przedszkola są takie, jak ludzie, którzy w nich pracują, a z tym jest bardzo różnie. Jest mi trudno to generalizować. Spotkałam takie placówki, w których od 20 lat nic się nie zmieniło, i też takie, w których bardzo dużo rzeczy się działo. Jeżeli chodzi o sam czynnik ludzki, to nie jest tak, że ludzie szanujący i wspierający dzieci pojawili się ostatnio, na przestrzeni kilku lat. Oczywiście istnieli wcześniej. W związku z tym mam wrażenie, że istnieją dwa trendy. Pierwszy propaguje pogląd, by zwiększać szacunek do dziecka, poszanowanie dla jego granic i rozumienie jego perspektywy. Miejsc z takim podejściem jest coraz więcej, zmieniają się lub tworzą nowe. Jednak zauważyłam, że podczas ostatnich kilku lat, niestety, zmniejszyła się przestrzeń na swobodną zabawę czy spędzanie czasu na świeżym powietrzu, a zwiększyło się miejsce na bardziej akademickie czynności. Przykładem mogą być czynności, w których trzyletnie dzieci obrysowują kontury, siedząc grzecznie przy stoliczkach. Dodatkowo pojawiło się mnóstwo książek do wypełniania dla dzieci przedszkolnych. Właściwie od paru lat prawie nie spotykam się z miejscami, w których takich książek by nie było. Jestem przeciwnikiem podręczników dla przedszkolaków (nie książek, tylko podręczników!). Jestem również przeciwnikiem wprowadzania czynności szkolnych za wcześnie i myślenia, że im wcześniej zaczniemy przygotowywać dziecko do szkoły, tym lepiej. Moim zdaniem nie zmierza to w dobrą stronę. Nawiązuję do tego, że zaprzestaje się wpierania dzieci w zabawie i rozpoczyna się aktywności szkolne już trzy lata wcześniej. Mimo wszystko trudno mi się do tego odnosić, bo większy kontakt mam z rzeczywistością przedszkolną w dużym mieście niż tą w małych miejscowościach. W związku z tym cokolwiek bym nie powiedziała, może się znaleźć wiele miejsc, w których będzie inaczej.

Na co, Pani zdaniem, powinni zwrócić szczególną uwagę dyrektorzy i nauczyciele przedszkoli?

Zdecydowanie na to, że funkcja nauczyciela w przedszkolu powinna być funkcją głównie opiekuńczą. Zauważyłam, że budzi to wiele kontrowersji wśród nauczycieli i opiekunów. Wiąże się  to z tworzeniem bezpieczniej, przyjaznej atmosfery. Ważne jest, by dziecko miało zaspokojone swoje podstawowe potrzeby. Ambicje, które odnoszą się do tego, by opanować z podopiecznymi program lub czegoś ich nauczyć, powinny zejść na dalszy plan. Wiem, że dorośli mają w sobie coś, co nie pozwala powstrzymać się od tego. Nie widzą w sobie osoby jedynie wspierającej rozwój dzieci. Chcieliby czegoś nauczyć, coś przekazać. Otóż spotkałam się z przypadkami, w których nauczyciele woleli pracować z pięciolatkami, a nie z dwulatkami. Dzieje się tak, ponieważ mają przeświadczenie, że dzieci starsze można już edukować, mniejsze – niekoniecznie. W moim przekonaniu opieka i wspieranie są dużo ważniejsze niż edukacja.

Rodzicielstwo bliskości zakłada m.in. wychowanie bez kar i nagród, co budzi wiele kontrowersji. Główny argument jest taki, że o ile rodzic z dzieckiem może stosować tę zasadę, o tyle wielu nauczycieli przedszkola twierdzi, że jest to po prostu niemożliwe w grupie 25 maluchów. Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Znam przedszkola, w których nie ma kar i nagród, więc jest to do zrealizowania. Jeżeli ktoś mówi, że czegoś nie widział, to nie znaczy, że nie da się tego zrobić. Dla mnie sytuacja, w której jeden dorosły ma pod opieką 20 czterolatków, jest sytuacją bardzo niebezpieczną. Cokolwiek by się tam nie stało, nie wiadomo, jak racjonalnie wyjść z trudnej sytuacji. Mimo wszystko takie są realia. W naszej kulturze opieka nad małym dzieckiem jest najmniej poszanowana, ogólnie opieka nad człowiekiem jest bardzo nisko ceniona. Głównym kryterium staje się niska cena usług.

Czy mogłaby Pani przybliżyć, jak funkcjonują przedszkola stosujące metodę bez kar i nagród?

W momencie, w którym dzieje się coś trudnego, nie zakłada się złej woli dziecka, tylko nauczyciele zastanawiają się, dlaczego tak się stało i jak dziecku pomóc. Mam doświadczenie z przedszkoli, w których są kary, i uważam, że ich stosowanie daje pozorną skuteczność. Wiąże się to z tym, że dziecko w ciągu  tygodnia dostaje 30 kar i nie prowadzi to do żadnej zmiany jego zachowania. Przyznanie się do tego, że to nie działa i nie wnosi nic pozytywnego, jest bardzo trudne. Dorośli nie lubią przyznawać się do tego, że coś, co robią, nie przynosi oczekiwanych skutków. Obserwując przedszkola, w których są kary i nagrody, nie uważam, że jest tam lepsza współpraca, jest bezpieczniej i spokojniej. Dorośli jednak mają poczucie, że wnoszą duży wkład w wychowanie podopiecznych.

Jakie niekorzystne skutki może przynosić nagradzanie dzieci?

Chociażby to, że nagród nie dostają wszystkie dzieci. Jest dziecko, które dostaje nagrodę, i są dzieci, które patrząc na wręczenie jej komuś innemu, same gratyfikacji nie otrzymały. Sytuacja, w której wszystkie dzieci mają otrzymać nagrodę w postaci wyjścia n...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Monitor Dyrektora Przedszkola"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy