Dołącz do czytelników
Brak wyników

Postanowienia noworoczne
czyli o czym warto pamiętać w nadchodzącym Nowym Roku

Artykuły z czasopisma | 9 lutego 2018 | NR 87
45

Jako wieloletni pedagog, a jednocześnie babcia czteroletniego przedszkolaka, postanowiłam zabrać głos w sprawie, która porusza mnie od dawna. To hasło „dobro dziecka”, odmieniane przez wszystkie przypadki w przedszkolnych statutach i regulaminach – czy faktycznie tak o nie dbamy?

 

Dobro dziecka to hasło, nad którego realizacją dyrektor przedszkola czuwać winien z jak największą starannością. Chodzi o arsenał stosowanych w przedszkolach metod wychowawczych, w tym kar i nagród. O to, co naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami sal grupowych. O to, w jaki sposób nauczycielki reagują na różne sytuacje z udziałem dzieci, na czyjeś zachowanie czy pojawiające się „tu i teraz” konflikty rówieśnicze.

Bacznie przyglądam się pracy przedszkoli, analizuję przedszkolne strony internetowe, przeglądam wpisy na portalach społecznościowych, zasięgam informacji u źródeł, od nauczycielek i rodziców. Mam ochotę głośno krzyczeć NIE, kiedy wobec trzy-, cztero-, pięcio- i sześcioletnich przedszkolaków stosowane są kary, czyli wzmocnienia negatywne1 za: Świadome nieprzestrzeganie ustalonych norm i  zasad współżycia w  grupie i  przedszkolu. Celowe niszczenie prac swoich lub 
innych. Celowe niewywiązywanie się z  podjętych obowiązków. Mam potrzebę reagowania, gdy widzę, że są przedszkola, w których nadal pokutuje metoda „kija i marchewki”, gdzie ignoruje się zdobycze współczesnej psychologii i pedagogiki dowodzące, że:

  • nie należy na karach opierać wychowania małego dziecka, bo wtedy jest to tresura, a nie nauka;
  • kara nie uczy dobrych zachowań, a jedynie powstrzymuje te niedopuszczalne;
  • dobrym i sprawdzonym sposobem na dziecięcą „niegrzeczność”, opór i wybuch wściekłości jest time out (chwilowa izolacja) – czas, który dajemy dziecku, by opanowało emocje; niech to będzie z góry ustalone dla wszystkich dzieci miejsce – taka strefa spokoju, ale nie może to być żaden karny jeżyk, ośli dywanik, puf złośnika czy kąt (prze)myślenia. W tym umówionym miejscu dziecko nie musi siedzieć tyłem do grupy, nie musi niczego przemyśleć. Chodzi o to, by opanowało tam swoje emocje bez wyżywania frustracji na innych, bez kopania, bicia, obrażania itp. To jest właśnie nauka radzenia sobie z trudnymi emocjami. Chwilowa izolacja wymaga ostrożności i subtelności wychowawcy, gdyż łatwo przybiera postać karykaturalną. To, czy dziecko będzie traktowało time out jako karę, czy nie, zależy od tego, czy nauczycielki będą umiały powiedzieć mu, że jego emocje (złość, smutek, żal, zazdrość) są w porządku, ale każdy musi się nauczyć mieć nad nimi kontrolę, czy będą potrafiły pochwalić dziecko za to, że się uspokoiło, czy rozumieją i akceptują, że ich rola polega na modelowaniu zachowań dziecka tak, żeby wskazywać mu te dobre i do nich zachęcać – bez obrażania, bez zawstydzania czy ośmieszania przed grupą, bez straszenia czarną chmurką, staniem w kącie, skargą do rodzicó...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Monitor Dyrektora Przedszkola"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy